Europejska branża motoryzacyjna może się odbudować

 Po dwóch latach wyraźnego niedowartościowania europejski sektor motoryzacyjny zaczyna wreszcie wykazywać oznaki odbicia. Czy ta przez inwestorów nielubiana branża może stać się jednym z liderów wzrostu w 2026 roku?

Europejscy producenci samochodów znajdują się w trudnej sytuacji. Branża zmaga się z kilkoma strukturalnymi wyzwaniami.

Po pierwsze, transformacja w kierunku elektromobilności wymaga ogromnych nakładów inwestycyjnych, ponieważ europejscy producenci starają się nadrobić dystans technologiczny do Tesli oraz chińskich producentów pojazdów elektrycznych. Inwestycje te będą przez wiele lat wywierać presję na marże zysków, które przed pandemią COVID-19 były znacznie wyższe. Jednocześnie słaby popyt ze strony chińskich konsumentów ogranicza wzrost europejskich producentów, a chińskie firmy – w poszukiwaniu nowych rynków zbytu – coraz śmielej wchodzą na rynek europejski.

Chińscy konkurenci mają przy tym wyraźną przewagę, korzystając z istotnego wsparcia państwowego. Unia Europejska próbowała wyrównać warunki konkurencji, wprowadzając w 2024 roku cła na samochody elektryczne produkowane w Chinach, jednak chińscy producenci zdecydowali się w dużej mierze przejąć koszt tych ceł na siebie. W efekcie przewaga cenowa chińskich aut nad modelami produkowanymi w Europie zmniejszyła się jedynie nieznacznie. Jakby tego było mało, Stany Zjednoczone nałożyły dodatkowe cła na europejskie samochody. Szczególnie dotkliwie uderzyło to w niemieckie modele luksusowe, takie jak Mercedes-Benz klasy S, BMW serii 7 czy Porsche 911, które są produkowane w Niemczech.

Skutkiem tych czynników był wyraźny spadek notowań akcji w całym sektorze. Od początku 2024 roku indeks Stoxx Europe 600 Automobiles & Parts radził sobie o 35% gorzej niż szeroki indeks Stoxx Europe 600.

POWRÓT OPTYMIZMU

Mimo to, po dwóch bardzo trudnych latach, trzy ostatnie zjawiska mogą zapowiadać odwrócenie niekorzystnego trendu.

Po pierwsze, analitycy uważają, że presja na marże, która od lat ciążyła branży, zaczyna słabnąć. Prognozy rynkowe wskazują na wzrost marż w 2026 roku, po wyjątkowo niskim poziomie w 2025 roku, wraz z ujawnieniem efektów wcześniejszych działań oszczędnościowych.

Po drugie, po dwóch latach nieprzerwanych obniżek prognoz wyników finansowych, analitycy zaczęli je podnosić. Oczekiwania dotyczące zysku na akcję (EPS) dla indeksu Stoxx Europe 600 Automobiles & Parts wzrosły o 5% od połowy października.

Po trzecie, zmienia się nastawienie inwestorów. W grudniowym badaniu nastrojów inwestycyjnych Sentix sektor motoryzacyjny wyróżnił się pozytywnie – inwestorzy instytucjonalni przeszli z pozycji netto 35% „niedźwiedzich” w listopadzie do 6% „byczych” w grudniu. Inwestorzy indywidualni nadal pozostają sceptyczni (34% netto pozycji niedźwiedzich), jednak jest to poprawa w porównaniu z 55% w listopadzie.

LIDER WZROSTU W 2026 ROKU?

Moja własna analiza sugeruje, że europejski sektor motoryzacyjny i części samochodowych może w 2026 roku osiągnąć wzrost zysków wyższy niż cały rynek. Wcześniej opisywałem metodę „budowania” prognoz wzrostu zysków, którą stosuję w długoterminowych analizach. Podobne podejście można zastosować do prognoz na 2026 rok.

Jeżeli uwzględnimy realny wzrost PKB w regionach, w których europejscy producenci sprzedają swoje samochody, oraz dodamy lokalną inflację, otrzymamy obraz potencjalnego wzrostu przychodów. Dla spółek z indeksu Stoxx Europe 600 Automobiles & Parts oznacza to około 4,5% wzrostu przychodów w 2026 roku, wobec 4,3% dla całego indeksu Stoxx Europe 600.

Następnie uwzględniam konsensus analityków dotyczący zmian marż zysków oraz zakładam, że firmy będą kontynuować skup akcji własnych w tempie zbliżonym do ubiegłorocznego.

W rezultacie prognozowany wzrost zysku na akcję dla sektora motoryzacyjnego wynosi 8,6% w 2026 roku, wobec 6,5% dla całego indeksu Stoxx Europe 600. Jeśli taka przewaga wzrostu zysków się zmaterializuje, inwestorzy prawdopodobnie będą nadal angażować kapitał w sektor, co może doprowadzić do wzrostu wskaźników wyceny (P/E) i dodatkowo podnieść ceny akcji.

Oczywiście jest to wczesna faza odbicia i ryzyka pozostają znaczące.

Z jednej strony Unia Europejska wydaje się skłonna wydłużyć okres przejściowy związany z odchodzeniem od silników spalinowych, co pozwoliłoby producentom rozłożyć inwestycje w czasie i zmniejszyć roczne obciążenie wyników finansowych.

Z drugiej strony chińscy producenci nadal zwiększają swój udział w rynku i mogą wymusić dalsze obniżki cen, co ponownie obniży marże europejskich firm. Dodatkowo rząd USA może zdecydować się na podwyższenie ceł na europejskie samochody, jeśli uzna, że proces przenoszenia produkcji do Stanów Zjednoczonych postępuje zbyt wolno.

Mimo to w europejskiej branży motoryzacyjnej pojawia się światełko w tunelu. Oby nie okazało się, że to nadjeżdżający pociąg.

Opracowanie:  Joachim Klement , strateg inwestycyjny w Panmure Liberum

Źródło: Reuters