Produkowali Porsche i Mercedesy. Teraz będą transportery opancerzone

Europejskie firmy, które przez lata zajmowały się produkcją części do samochodów, zaczynają zmieniać profil swojej działalności i przestawiać się na produkcję zbrojeniową. Chodzi między innymi o takie firmy jak Schaeffler, Mahle, Webasto oraz Freudenberg, które chcą w ten sposób uchronić się przed masowymi zwolnieniami.

Sytuacja europejskiego przemysłu motoryzacyjnego jest coraz trudniejsza. Zaostrzane normy emisji spalin i wydłużająca się lista obowiązkowego wyposażenia spowodowały gwałtowny wzrost cen samochodów. To z kolei przełożyło się na sprzedaż, która w Europie w ciągu kilku lat spadła o 3 mln samochodów rocznie. Co gorsza dla europejskich firm, kurczącym się rynkiem trzeba dzielić się z nowymi chińskimi markami, które przyciągają kupujących autami oferowanymi w przystępnych cenach i dobrze wyposażonymi.

Producenci samochodów zmniejszają zatrudnienie

To wszystko odbija się na sytuacji producentów europejskich, którzy muszą jakoś radzić sobie z nadwyżką mocy produkcyjnych. Porsche (Zuffenhausen) i Volkswagen (Wolfsburg), a także Stellantis (Tychy) podjęły decyzję o zlikwidowaniu jednej zmiany produkcyjnej, co oczywiście oznacza zwolnienia.

W sumie Volkswagen zamierza zwolnić co najmniej 35 tys. osób w samych tylko Niemczech. Redukcje nie omijają też Stellantisa, dodatkowo koncern wysyła pracowników na przymusowe urlopy i wprowadza przerwy w produkcji - dotknęło lub dotknie to aż sześć europejskich zakładów, m.in. we Włoszech i we Francji.

 

Produkcja części w kryzysie. 100 tys. osób na bruk

Zmniejszająca się produkcja, zwolnienia i zamykanie zakładów produkcyjnych nie pozostają bez wpływu na sytuację dostawców części. Potocznie przyjmuje się, że jedno miejsce pracy przy produkcji samochodów daje kolejne od 4 do nawet 10 u firm kooperujących. Nic więc dziwnego, że w ciągu ostatnich dwóch lat, europejscy dostawcy części zmniejszyli zatrudnienie o 100 tys. osób.

Kryzys trwa i będzie trwał, bo przecież normy emisji spalin dalej mają być zaostrzane (aż do 2035 roku, gdy ma wejść w życie zakaz rejestracji aut spalinowych), a w Europie co rusz pojawiają się kolejne marki z Chin, które systematycznie wzmacniają swoją pozycję.

Producenci części samochodowych zmieniają profil działalności

W tej sytuacji dostawcy części coraz częściej spoglądają na inne branże niż motoryzacyjna. Na popularności zyskała ostatnio zbrojeniówka, co ma oczywiście związek z sytuacją geopolityczną i gwałtownie rosnącymi wydatkami na obronność - raporty analityków wskazują, że europejscy członkowie NATO w 2025 roku na zbrojenia wydali 170 mld euro, ale już w 2030 roku ma to być 335 mld, a więc niemal dwa razy więcej.

W kierunku przemysłu zbrojeniowego patrzą m.in. takie firmy jak Schaeffler, Mahle, Webasto, Freudenberg. Schaeffler będzie produkować elementy dronów dla firmy Helsing. Niemiecki Trumpf, firma specjalizująca się technologii laserowej i produkcji maszyn wykorzystywanych w zakładach motoryzacyjnych, zamierza opracować systemy antydronowe.

Produkowali Prosche i Mercedesy, będą transportery opancerzone

Fiński Valmet, który przez lata produkował na zlecenie firm motoryzacyjnych całe samochody (m.in. Porsche Boxster i Cayman, ale też modele Saaba i Mercedesa) zamierza produkować transportery opancerzone marki Patria, te same, na których bazują powstające w Polsce Rosomaki.

Valmet ma zakład o zdolnościach produkcyjnych wynoszących 100 tys. samochodów rocznie, a jedynym pojazdem, który obecnie produkuje jest powstający w symbolicznych ilościach Mercedes-AMG GT. Na kolejne zlecenia Valmet również liczyć nie może, bo koncerny samochodowe same mają znaczące niewykorzystywane moce produkcyjne.

Poza produkcją dla Patrii Valmet współpracuje z firmą Sisu Auto, dla której produkuje podzespoły wykorzystywane w pojazdach wojskowych.

Bosch i ZF z rezerwą podchodzą do przemysłu zbrojeniowego

Co ciekawe jednak, nie wszystkie firmy są zdecydowane na przestawienie działalności na przemysł zbrojeniowy. Znany producent części ZF Friedrichshafen w przemyśle zbrojeniowym działa od lat, ale jest to zdecydowanie uboczna działalność, która generuje mniej niż 1 proc. przychodów, a prezes tej firmy uważa, że sektor zbrojeniowy nigdy nie stanie się dla ZF tak ważny jak motoryzacyjny. Również prezes Boscha z rezerwą podchodzi do tego obszaru działalności.

Kto wie jednak, czy w kolejnych latach to spojrzenie się nie zmieni. Firmy chętnie podejmują produkcję tam, gdzie są pieniądze, a w ostatnich latach w Niemczech przemysł zbrojeniowy był traktowany po macoszemu. Teraz to się jednak zmienia, a to może przyciągnąć również największych graczy na rynku.

Źródło: motoryzacja.interia.pl