Nvidia rozszerza sojusz autonomicznych samochodów. Dołączają giganci branży

Nvidia mocno rozpycha się na rynku autonomicznych samochodów. Właśnie rozszerzyła swój globalny program, do którego dołączyły takie marki jak np. Hyundai i Nissan.

Producent układów GPU i systemów AI ogłosił właśnie rozszerzenie współpracy w ramach programu Drive Hyperion, przyciągając do swojego ekosystemu kolejnych globalnych partnerów. Dzięki temu autonomiczne pojazdy klasy Level 4 coraz szybciej wkraczają na drogę od laboratorium do realnej jazdy.

Nowi partnerzy w Drive Hyperion

Do programu dołączają kolejni wielcy producenci samochodów: Hyundai Motor z Korei Południowej, Nissan Motor z Japonii, BYD Auto z Chin, a także Isuzu i Geely.

Dzięki temu więcej firm będzie korzystać z pełnego zestawu narzędzi Nvidii: od uczenia modeli w centrach danych, przez symulacje jazdy, po systemy komputerowe montowane bezpośrednio w samochodach.

Level 4 autonomicznej jazdy oznacza, że pojazd może poruszać się bez udziału kierowcy w określonych warunkach, choć wciąż nie jest to standard w autach konsumenckich. Większość dostępnych obecnie samochodów oferuje jedynie wsparcie kierowcy klasy Level 2, które wymaga stałego nadzoru człowieka. Technologia umożliwia autonomiczne poruszanie się po wybranych trasach lub w wyznaczonych strefach. W Drive Hyperion wykorzystywane są m.in. symulacje jazdy i uczenie AI w centrach danych, jak chwali się firma. Systemy komputerowe i sensory Nvidii trafiają bezpośrednio do aut, ułatwiając integrację w pojazdach partnerów programu.

Autonomiczne taksówki w planach

Jak pisze CNBC, rozszerzenie współpracy Nvidii wpisuje się w globalny trend — autonomicznych taksówek, które wkrótce mogą obsługiwać miejskie floty pasażerskie. Partnerstwo z Hyundai, Nissan i BYD ma przyspieszyć wdrożenie pojazdów autonomicznych na masową skalę. Jak przypomina CNBC inne firmy, jak Uber, już testują floty autonomicznych taxi w kilkudziesięciu miastach od 2027 roku. AI Nvidii, jak chwali się firma, ma pozwalać na lepsze przewidywanie zachowań innych uczestników ruchu, co w założeniu ma zwiększać bezpieczeństwo w miastach.

Źródło: businessinsider.com.pl