Czy pojazdy spalinowe nigdy nie znikną? Jak cła uderzają w globalny biznes gigantów? No i jak centrala Audi postrzega biznes w Polsce po dużym wzroście sprzedaży? O tym w wywiadzie dla Business Insider Polska, opowiada Marco Schubert, szef ds. sprzedaży i marketingu w globalnym Audi.
Grzegorz Kowalczyk, dziennikarz Business Insider Polska: Czy nadal wierzy Pan w rewolucję elektromobilności? Rynek pojazdów elektrycznych rośnie, ale silniki spalinowe nie znikają tak szybko, jak przewidywano kilka lat temu.
Marco Schubert, szef ds. sprzedaży i marketingu w globalnym Audi: To prawda. To, co obserwujemy, to wolniejsza transformacja, niż się spodziewaliśmy. Tak więc widzimy spowolnienie w przechodzeniu na elektromobilność, ale w dłuższej perspektywie wierzymy, że pojazdy elektryczne zdobędą przewagę — szczególnie w Europie, gdzie regulacje będą nadal pchać rynek w tym kierunku. W Wielkiej Brytanii na przykład wyznaczono cel 75 proc. udziału takich pojazdów do 2030 r. Dlatego musimy odpowiednio kształtować nasze portfolio, aby spełniać zarówno wymogi regulacyjne, jak i oczekiwania klientów.
To naprawdę zależy od regionu i rynku. W Europie istnieje propozycja Komisji Europejskiej, aby do 2035 r. producenci ograniczyli emisję CO2 z samochodów o 90 proc. Jednocześnie trwają prace nad regulacjami dotyczącymi rynku flotowego, co oznacza, że duzi klienci będą zobowiązani do posiadania pojazdów elektrycznych w swoich flotach. W Chinach transformacja przebiega bardzo szybko: pojazdy New Energy stanowią już ponad połowę rynku. Punkt przełomowy nastąpił wcześniej, niż oczekiwano — głównie dzięki niskim cenom energii elektrycznej i lepszemu dostępowi do infrastruktury — podobnie jak w Norwegii. W Ameryce Północnej widzimy natomiast sytuację odwrotną: zniknięcie dopłat miało bezpośredni wpływ na klientów, a złagodzenie kar za emisję CO2 również wpłynęło na popyt. Poza Kalifornią rynek jest nadal silnie zorientowany na silniki spalinowe, co oznacza, że musimy być na to przygotowani w naszym portfolio.
Jak Audi dostosowuje swoją strategię do tak zmiennej sytuacji?
Na szczęście nasze portfolio obejmuje pełne spektrum: silniki spalinowe, hybrydy plug-in oraz pojazdy w pełni elektryczne. Z tej perspektywy dopasowujemy ofertę do popytu w każdym regionie. W długim okresie, jeśli chcemy pozostać konkurencyjni, musimy oferować klientom w każdym regionie produkty, które faktycznie chcą kupować.
CO2 wpływa na klimat, dlatego jako branża — niezależnie od regulacji — chcemy ograniczać nasz ślad węglowy i aktywnie kształtujemy transformację w kierunku elektromobilności. Jednocześnie klienci są wrażliwi na ceny, a legislacja ma ogromny wpływ na ich decyzje.
Często mówi się, że europejska branża motoryzacyjna jest w kryzysie. To faktycznie zapaść?
Niepewność geopolityczna i globalna presja konkurencyjna stały się nową normalnością. Patrzymy też na inne regiony — niedawno byłem w Australii, gdzie niemieccy producenci wciąż mają silną pozycję, ale jest to rynek bez barier celnych, więc nowi gracze z Chin zdobywają większe udziały niż wcześniej. W każdym regionie musimy być gotowi oferować dokładnie taki produkt, jakiego wymaga rynek.
Wspomniał Pan o cłach. Napięcia handlowe to dziś poważny problem dla branży?
Zdecydowanie — szczególnie na rynku amerykańskim. To coś, co ma znaczący wpływ na naszą rentowność. Zmiana kierunku z elektryków na silniki spalinowe to jedno, ale sytuacja celna, z którą mierzą się wszyscy producenci w USA, jest jeszcze większym wyzwaniem. Ma to na nas ogromny wpływ.
A jak na tym tle ocenia Pan kondycję europejskiej branży i pozycję samego Audi?
W Europie jesteśmy silni — oczywiście zależy to od poszczególnych rynków i okoliczności, ale ogólnie pozycja Audi jest solidna. Jako organizacja sprzedażowa zawsze chcemy rosnąć i widzę wiele możliwości dzięki nadchodzącym nowym produktom. Jak Pan wie, wkrótce wprowadzimy Audi A2 e-tron jako w pełni elektryczny model wejściowy. Wycofujemy modele A1 i Q2, ale A2 e-tron pomoże nam w zrównoważony sposób zwiększyć wolumen w Europie.
Dużą zmianą na rynku jest rosnąca obecność producentów z Chin. Czy widzi pan ten efekt?
Z perspektywy marki premium widzimy wpływ chińskich marek wchodzących do Europy. Jednak wiele zależy od tego, jak to mierzymy: z punktu widzenia klienta niektóre marki nie są postrzegane jako chińskie, mimo że należą do chińskich firm. Ogólnie chińskie marki zwiększają udziały, ale w segmencie premium wpływ jest na razie ograniczony — ze względu na ceny, pozycjonowanie i lojalność klientów. Bardziej widoczne jest to na poziomie dealerskim, gdzie dealerzy podejmują współpracę z chińskimi markami.
Czy tempo ekspansji chińskich marek w Europie Pana zaskakuje?
Pod względem udziału rynkowego — nie. Jest na oczekiwanym poziomie. Zakładano, że będą miały wpływ na rynek europejski — i dokładnie to obserwujemy.
Chińscy producenci otwarcie mówią o wejściu do segmentu premium i luksusowego. Czy to realne?
Z perspektywy klienta liczy się cały pakiet. Produkt to tylko jedna część. Kluczowe są także sieć dealerska i serwis posprzedażowy. W Europie mamy bardzo silną sieć dealerską i dobrą współpracę między fabrykami a dealerami. To kluczowe dla funkcjonowania rynku: jak dealerzy sprzedają, jak rozwiązują problemy produktowe czy obsługują gwarancje. Dla nas silna sieć w Europie to fundament.
Niektórzy przewidują, że chińscy producenci wręcz zdominują Europę.
Żyjemy w czasach rosnących zmian geopolitycznych i gospodarczych. Nie boimy się konkurencji, ale warunki ramowe muszą być uczciwe i takie same dla wszystkich. Jako producent stale dostosowujemy nasze strategie, np. poprzez podejście local-for-local. Europejski ustawodawca również powinien zadbać o równe warunki gry. Strategia Made in Europe Komisji Europejskiej to krok w dobrą stronę.
Europa nadal jest dobrym miejscem do inwestowania w branży motoryzacyjnej?
Europa wciąż oferuje wiele zalet. Ale wszystko zależy od warunków ramowych. Musimy stać się znacznie bardziej elastyczni w rozwoju pojazdów i skrócić cykle rozwojowe. To wymaga większej zwinności niż w przeszłości. Konkurencja z innych regionów jest dla nas dobra — miejmy nadzieję, że zmusi cały system do adaptacji, aby Europa przyspieszyła i pozostała konkurencyjna.
Czy Audi planuje większe inwestycje infrastrukturalne w Europie?
W ramach naszego porozumienia dotyczącego przyszłości Audi planujemy zainwestować około 8 mld euro w nasze niemieckie zakłady w Ingolstadt i Neckarsulm do 2029 r. Wprowadzimy też kilka nowych modeli, takich jak Audi A2 e-tron w Ingolstadt w drugiej połowie roku czy seryjną wersję Audi Concept C w Böllinger Höfe w Neckarsulm w 2027 r. To duże inwestycje w europejskie — a właściwie niemieckie — zakłady. Wierzymy w "made in Europe" i liczymy na wsparcie polityczne, które pomoże nam utrzymać silną pozycję w długim okresie.
Przejdźmy do rynku polskiego. Ostatnio notujecie tu imponujący wzrost, korzystacie na rosnącym zainteresowaniu markami premium [2025 r. był rekordowy dla segmentu aut premium w Polsce, a rejestracji Audi urosły o ok. o 5 proc. — przyp. red.]. Jak to wygląda z perspektywy centrali?
Jesteśmy bardzo zadowoleni. Polska należy do naszego globalnego top 10 rynków. A dziesięć największych rynków odpowiada nawet za 80 proc. naszego globalnego wolumenu, więc Polska jest dla nas bardzo ważna. Widzimy tu bardzo silny rozwój, napędzany współpracą z siecią dealerską i importerem — nasi koledzy w Poznaniu ściśle współpracują z dealerami, co robi ogromną różnicę. Z perspektywy centrali doceniamy proaktywność polskiego zespołu, który w pełni wykorzystuje nasze portfolio. Nowe Audi Q3 jest bardzo dobrze przyjmowane w Polsce i miało mocny start; Audi Q5 również radzi sobie dobrze, wzmacniając pozycjonowanie marki. Dzięki nowym SUV-om Audi Q7 i Audi Q9 rozszerzymy ofertę w górnym segmencie — co pomoże również w długim terminie budować markę w Polsce. W czerwcu będę w Polsce na spotkaniu europejskiej rady dealerów — to dobra okazja, by być blisko rynku.
Jakie są plany Audi wobec Polski w najbliższych latach?
Chcemy dalej rosnąć. Marka znacząco się zmienia — mamy nowe produkty i nową filozofię designu, którą zaczniemy wdrażać od końca przyszłego roku i zastosujemy do wszystkich kolejnych modeli. Z mojej perspektywy Concept C daje bardzo obiecujący obraz tego, jak będzie wyglądać przyszłość Audi — zarówno pod względem designu zewnętrznego, jak i wnętrza. Wierzymy, że pomoże nam to zbudować jeszcze silniejszą pozycję w Polsce w długim okresie.
Źródło: businessinsider.com.pl