Polska branża produkcji samochodów zaciągnęła hamulec. Fakt ten wyraźnie wybija z wyników osiągniętych przez polskie fabryki i podsumowanych przez GUS. Choć w tym punkcie trzeba postawić gwiazdkę. Dane te nie są bowiem pełne.
Polski Związek Przemysłu Motoryzacyjnego na podstawie danych Głównego Urzędu Statystycznego podsumował produkcję samochodów osobowych w 2025 r. Wynik jest wprost tragiczny. Między styczniem a końcem grudnia polskie fabryki opuściły 102,4 tys. pojazdów. To oznacza spadek aż o 52,6 proc.
Spadek produkcji o 113 tys. sztuk. Dane w Polsce są tragiczne
Różnica w stosunku do 2024 r. sięga zatem kolosalnych 113 tys. pojazdów. To jednak cały czas nie koniec. Średnia miesięczna produkcja w 2025 r. ukształtowała się na poziomie 8,5 tys. aut. Rok wcześniej produkowaliśmy miesięcznie średnio 18,0 tys. sztuk samochodów osobowych. Co gorsze, spadki produkcji występowały w niemal wszystkich miesiącach. Jedynym wyjątkiem był lipiec 2025 r., w którym polskie montownie opuściło o 13,7 proc. pojazdów więcej.
Dane są przygniatająco słabe. Mówimy w końcu o Polsce, a więc kraju, którego fabryki w 2008 r. opuściły dokładnie 864 174 samochody osobowe. W ciągu 17 lat wolumen skurczył się zatem blisko 9-krotnie. Taki wynik sprawia, że nasze fabryki blado wypadają na tle europejskich rywali. Dla Polski zabrakło miejsca na liście 10. największych producentów aut w UE opracowanej przez ACEA.
Wyliczenia z gwiazdką. GUS nie uwzględnia żadnych hybryd
Dane GUS są pewne? W dużej mierze tak, choć też z pewną gwiazdką. Okazuje się bowiem, że ich wyliczenie ma charakter czysto... PRL-owy. Interia odkryła bowiem, że GUS wylicza produkcję samochodów osobowych wyłącznie na podstawie "aut osobowych wyposażonych w silnik tłokowy wewnętrznego spalania". Do kategorii tej nie zaliczają się zatem ani modele elektryczne, ani hybrydowe (w tym np. MHEV-y).
"W tej chwili w naszych comiesięcznych publikacjach prezentujemy dane dotyczące produkcji aut osobowych ze wszystkimi rodzajami napędów. Takich samochodów osobowych wyprodukowano w Polsce w ubiegłym roku 291,88 tys. sztuk w porównaniu z 315,34 tys. w 2024 r." – powiedział w rozmowie z Interią Krzysztof Jedlak z Głównego Urzędu Statystycznego.
Pełne dane zmieniają optykę. Produkcja w Polsce spadła, ale o zaledwie 8 proc.
Powyższe słowa dość mocno zmieniają optykę patrzenia na polską produkcję samochodów. Dzieje się tak chociażby dlatego, że producenci w XXI wieku z uwagi na normy emisyjne rezygnują z czystych spalinowców. Silniki spod masek ich aut w najlepszej opcji są lekkimi hybrydami. Luka w danych GUS-u bez nowej metodologii liczenia wolumenu stawałaby się zatem z roku na rok coraz wyższa.
Dane policzone na nowo nadal oznaczają spadek, ale już "tylko" o 23,46 tys. samochodów. To oznacza z kolei jeszcze dwa zastrzeżenia do wcześniejszych wyliczeń. Po pierwsze, taka liczba oznacza obniżenie produkcji aut o niespełna 8 proc., a nie blisko 53 proc. Po drugie, polska produkcja motoryzacyjna z wynikiem z 2025 r. na poziomie 291,88 tys. sztuk oznaczałaby, że np. w raporcie ACEA nasz kraj powinien zająć ósme miejsce na liście Top 10. W ten sposób Polska pobiłaby wskaźnik produkcji Szwecji, Portugalii i Włoch.
W sprawie pozostaje tylko jedno pytanie. Dlaczego metodologia naliczania produkcji samochodów w GUS zmienia się dopiero teraz? Przecież zmiana w kierunku elektromobilności nie dokonała się dziś i to ona w dużej mierze mogła zakrzywiać wyniki produkcyjne Polski z poprzednich lat. Na tak zadane pytanie nikt nie potrafi jednak odpowiedzieć. Dobrze mimo wszystko, że dane zostały skorygowane. Wreszcie są na czasie i pokazują realne liczby.
Źródło: moto.pl