Niemieckie marki zbierają ciosy w Chinach. Nokaut jest blisko

Chiny, największy w świecie rynek samochodowy, przez lata karmił europejskie, zwłaszcza niemieckie marki samochodowe. Do czasu. Eldorado się skończyło. Sprzedaż BMW spadła o 10 proc., Mercedesa o 27 proc., a Volkswagena o 15 proc. Co mogą teraz zrobić Niemcy?

W ciągu pierwszych trzech miesięcy tego roku chińska sprzedaż samochodów koncernu BMW spadła o 10 proc. W USA niemieckiej marce premium też nie poszło najlepiej, ale lepiej — spadek wyniósł tylko 4,3 proc. W tej sytuacji 3-proc. wzrost sprzedaży w Europie nie sprawił, że firma jest na plusie. Minus — globalnie — wynosi 3,5 proc. Najgorzej, że w Chinach doszło nie tyle do wahnięcia, które może odbić, lecz po prostu taki jest trend – spadające wyniki europejskich tradycyjnych marek samochodowych. Managerowie bawarskiej marki nie muszą jednak martwić się aż tak bardzo: sytuacja BMW w Chinach jest zła, ale inni mają jeszcze gorzej.

Problem. w tym, że przez lata Chiny nie tylko były największym rynkiem samochodowym świata, lecz że był to rynek pięknie zagospodarowany przez europejskie i japońskie marki. Podczas gdy nam, Europejczykom, wydawać się może, że jesteśmy dla "swoich" marek najważniejsi, nic bardziej błędnego: Chiny były ważniejsze. I to dlatego, że były ważniejsze, musieliśmy się częściowo pogodzić z wkradającym się do europejskich aut dizajnem, który miał być dla nas akceptowalny, ale podobać miał się Chińczykom. I podobał się, aż pojawiła się lepsza, bo lokalna alternatywa. Teraz europejskie marki samochodowe, chcąc nie chcąc, biorą udział w morderczej wojnie cenowej na chińskim rynku. Spada sprzedaż, ale jeszcze większym wyzwaniem są malejące szybko dochody. To może mieć wpływ na globalną sytuację tych marek.

Niestety, gdy nagle skokowo spadają przychody, a jeszcze bardziej dochody, pojawia się problem: systemu złożonego z fabryk, salonów, dostawców, łańcuchów dostaw nie da się skurczyć z dnia na dzień. Zanim spadną koszty, niemieckich gigantów motoryzacyjnych czekają problemy, w języku korporacyjnym — wyzwania.

Mercedes rośnie w Europie i w USA, ale w Chinach spada w przepaść

Gdyby niemiecki Mercedes był firmą żyjącą głównie ze sprzedaży samochodów w Europie i w USA, po trzech miesiącach 2026 r. w centrali koncernu w Stuttgarcie strzelałyby korki od szampana. Ale szampan chłodzi się w oczekiwaniu na lepsze czasy, bo choć w Europie sprzedaż Mercedesów wzrosła rok do roku o 7 proc., a w USA nawet o 20 proc., globalna sprzedaż koncernu spadła o całe 6 proc.

Przyczyną usterki są Chiny, gdzie sprzedaż siadła o, uwaga (!), 27 proc. To nie jest wahnięcie, to nokaut ze strony chińskich marek samochodowych, które – z punktu widzenia chińskiego klienta – oferują to samo, tylko taniej. No i, co tu ukrywać, europejskie marki w Chinach tracą urok, teraz modne są chińskie samochody. A to największy problem.

Grupa VW zalicza nokaut w Chinach. Szef Porsche "spodziewał się tego"

Volkswagen, jak donosi Agencja Reutera, też obrywa w Chinach, a jeszcze cierpi w USA z powodu ceł i likwidacji państwowego wsparcia dla samochodów elektrycznych. I — tak jak wymienieni wyżej konkurenci — też spada mu liczona globalnie sprzedaż samochodów. Powodem są Chiny, gdzie w pierwszych trzech miesiącach tego roku marka zaliczyła zjazd sprzedaży aż o 15 proc.

Audi – inna marka grupy VW – w ciągu trzech miesięcy 2026 r. sprzedała w Chinach ponad 127 tys. samochodów, co wydaje się świetnym wynikiem. Owszem, rynek chiński jest dla Audi ważny, ale spada. Te 127 tys. aut to 12 proc. mniej niż rok wcześniej.

W zdecydowanie najgorszej sytuacji w grupie jest Porsche, które — globalnie rzecz ujmując — sprzedało w ciągu pierwszych trzech miesięcy 2026 r. niecałe 61 tys. samochodów. W samych Chinach spadek wyniósł, uwaga, 21 proc.

Porsche – z różnych względów – traci także inne ważne rynki, m.in. USA, gdzie sprzedało o 10 proc. mniej aut z powodu cofnięcia dopłat do elektryków. Niemiecki producent sportowych samochodów premium zainwestował za dużo w auta elektryczne, zbyt wiele postawił na jedną kartę. Nie trzeba mówić, że ten zwrot Porsche ku elektromobilności, cokolwiek powiedzą na ten temat szefowie niemieckiej marki, w dużej mierze zrobiony został z myślą o chińskim rynku. Chiny miały być już na zawsze koniem pociągowym szybkich samochodów niemieckiej marki, ale okazało się, że bardzo szybko przestają nim być. Po prostu w Chinach są obecnie dziesiątki producentów, którzy chętnie wyprodukują sportowy samochód elektryczny dla chińskiego odbiorcy. Ten chiński sportowy samochód, aby się podobał na lokalnym chińskim rynku, wcale nie musi nadawać się do szybkiej jazdy — wystarczy, aby miał wspaniałe osiągi w teorii. Jak z tym walczyć? Nie sposób, tym bardziej że nowe Porsche na firmowym parkingu w Guangzhou czy w Pekinie to nie jest obecnie wielki powód do dumy.

Pozostaje mieć nadzieję, że Porsche wie, co zrobić w tej sytuacji. Ostatecznie cytowany przez Reutersa członek zarządu tej zacnej marki Matthias Becke, komentując aktualne wyniki firmy, przyznał, że "w gruncie rzeczy są one zgodne z oczekiwaniami".

Źródło: auto-swiat.pl