Unia Europejska chce wprowadzić nowy system przeglądów pojazdów, który obowiązywałby we wszystkich państwach członkowskich. Jeśli zmiany weszłyby w życie, to wielu kierowców może utracić możliwość korzystania ze swoich samochodów bez wyraźnych napraw. Nie byłoby też łatwo dla samych właścicieli stacji kontroli pojazdów.
Nowe regulacje przygotowywane na poziomie Unii Europejskiej mogą znacząco zmienić sposób przeprowadzania badań technicznych pojazdów. Najbardziej odczują je właściciele starszych samochodów oraz przedsiębiorcy prowadzący stacje kontroli. Planowane przepisy mają zwiększyć bezpieczeństwo na drogach i ograniczyć nadużycia.
Bardziej rygorystyczne kontrole dla starszych aut
Właściciele stacji kontroli pojazdów oraz kierowcy posiadający starsze samochody będą musieli zmierzyć się ze znacznymi zmianami w kryteriach i procedurach przeglądów technicznych. Unia Europejska planuje wdrożenie tzw. Roadworthiness Package, czyli pakietu przepisów dotyczących przydatności do ruchu drogowego. Celem tych zmian jest zmniejszenie liczby ofiar śmiertelnych na drogach, większa obiektywność badań, ograniczenie manipulacji oraz poprawa przechowywania i wymiany danych o pojazdach.
Z proponowanych rozwiązań wynika, że już 10-letnie auta będą poddawane bardziej szczegółowym kontrolom. Diagnostyka ma obejmować w większym stopniu elektronikę oraz systemy bezpieczeństwa. Konieczne stanie się także wykorzystanie bardziej precyzyjnych urządzeń do pomiaru emisji cząstek stałych, co szczególnie dotknie samochody z silnikami diesla.
Dane nie do ukrycia i nowe koszty
Plan zakłada również stworzenie europejskiej bazy danych pojazdów oraz ujednolicenie zasad rejestracji aut sprowadzanych spoza Unii Europejskiej, na przykład z USA. W praktyce oznacza to, że ukrycie historii pojazdu stanie się znacznie trudniejsze. Nowe, bardziej rygorystyczne badania mogą sprawić, że wiele samochodów nie zostanie dopuszczonych do ruchu.
Jak wynika z danych IBRM Samar, w Polsce w 2025 roku zarejestrowanych było 24,2 mln pojazdów, a średni wiek auta wynosił 16,24 roku, podczas gdy średnia europejska to 12,5 roku. W ubiegłym roku wykonano 22 mln badań technicznych, z czego jedynie 2,1 proc. zakończyło się wynikiem negatywnym. Tak niski odsetek usterek jest mało prawdopodobny, dlatego Bruksela chce zaostrzyć przepisy i ograniczyć możliwość oszustw, między innymi poprzez wprowadzenie liczników cząstek stałych wykrywających uszkodzone lub usunięte filtry DPF.
Branża czeka na szczegóły, kierowcy obawiają się kosztów
Fakt poprosił o komentarz Kazimierza Zbyluka, prezesa Związku Pracodawców Stacji Kontroli Pojazdów, który podkreślił, że środowisko oczekuje na konkretny projekt zmian przygotowywany przez Ministerstwo Infrastruktury. Z kolei właściciel jednej ze stacji ocenił, że jeśli nowe przepisy wejdą w życie, sytuacja może być bardzo trudna, określając ją jako "rzeźnię", szczególnie dla aut z silnikami diesla. Wskazał, że koszty napraw mogą często przewyższać wartość pojazdu.
Zmiany uderzą także w przedsiębiorców prowadzących stacje kontroli, którzy będą musieli ponieść duże nakłady finansowe na dostosowanie infrastruktury do nowych wymogów. Równolegle własne reformy planuje Ministerstwo Infrastruktury, które chce wprowadzić dokumentację fotograficzną pojazdów podczas badań oraz coroczną waloryzację opłat. Już w ubiegłym roku cena przeglądu wzrosła z 98 zł do 149 zł, co pokazuje kierunek nadchodzących zmian.
Źródło: moto.pl